Obóz chóru w Czechach - 2005.

Lipiec 2005. Piękny poranek. Słońce leniwie wstawało nad Horni Lipovą by przywitać…

Pociąg przejeżdżający tuż za oknami pensjonatu "Pod Smrkiem"!

Pani Monika Zytke prowadziła zajęcia z tenorami. Ponadto jako specjalistka od musicalu "Skrzypek na dachu" pomagała nam przygotowywać "Tradycję" i "To świt to zmrok". Ogólnie była to osoba, której nie dało się nie lubić.

Czyżby ktoś był zazdrosny?

Tradycyjnie była z nami Prof. Sieczkowska

Pan kierow… a nie! Toć to dyrektor Zombirt

Tu są Panowie Kierowcy

Po jednej stronie stołu (od prawej): dyrektor Zombirt, Pani Monika, Pan Jurek, pół Pani Asi

Po drugiej (od lewej tym razem): Pani Asia z potomstwem, Pani Janina, Pani Eliza

Wiejemy! Zauważyli nas!

Jak to na każdym obozie, zaśpiewaliśmy pare koncertów.
W ładnym kościółku…

Na ładnych schodach

No i oczywiście nie mogło zabraknąć śpiewania przy gitarze albo i trzech

W wolnym czasie też chadzaliśmy na dyskoteki… tudzież otwarcia hoteli

Popijaliśmy pieczone kiełbaski… soczkiem

Śpiewaliśmy o 6 rano w deszczu.

No ale przecież była okazja ;)

Łaziliśmy też po jaskiniach

…ci byli tu przed nami

Byliśmy na zamku w Jesenniku

I na Pradziadzie

I na kimś… pod kimś… no dobra, przejdźmy dalej

Nadszedł w końcu porządny koncert na którym mieliśmy się pochwalić naszym nowym repertuarem

Wszystko czekało przygotowane, tlko gdzie ten chór?

Do fortepianu zasiadł Pan Jarosław Domagała i mogliśmy zacząć koncert.

Było gorąco, wentylator ledwo nadążał

Prof. Gałczyński pod Prysznicem…

pod Vincentem Prishnitzem ma się rozumieć ;)

Nie będzie kolacji!

No dobra, będzie. Rozchmurzcie się

Wracając zachaczyliśmy o Pragę.

Nie ma to jak nocny spacer po tak zacnym mieście.

Za dnia też zwiedzaliśmy. Prawda, że ładny zegar?

Ałć!

Umm…

Byliśmy też w kaplicy kości w Kutnej Horze

Miejsce robiło piorunujące wrażenie

Spadnie? Nie spadnie?

Na koniec pamiątkowe zdjęcie na schodach gdzieś w Pradze





