Obóz szkoleniowy Czechy 2007

Minstrel pod Smrkem

30 czerwca, godz. 7:00 rano… Mimo wakacji niemal wszyscy chórzyści są już na nogach i stoją na placu przy teatrze. Rozpoczyna się kolejny już obóz. Planujemy zawitać tam, gdzie dwa lata wcześniej, a mianowicie do pensjonatu Pod Smrkem w malowniczej miejscowości Horni Lipova w Czechach.

Po całodziennej podróży wieczorem dotarliśmy na miejsce, gdzie czekały na nas czeskie specjały, jak np. knedliki (najwierniejsi chórzyści czekali na nie dwa lata!) Ponadto czytając menu zauważyliśmy, że jadłospis zawiera wiele specyficznych dań zwanych m.in. kalafior jak móżdżek, czy kura pieczona jak bażant. Na menu nie mogliśmy jednak narzekać, gdyż zarówno śniadania, obiady, jak i kolacje były zawsze smaczne i syte.

Nie pojechaliśmy jednak tam bynajmniej w celach kulinarnych. Naszym zadaniem było przygotowanie repertuaru do koncertu muzyki sakralnej, który miał się odbyć we wrzesniu w katedrze płockiej. Zajęcia tradycyjnie rozpoczynały się emisją głosu, a następnie była praca w sekcjach głosowych. Próby z sopranem prowadziła pani Joanna Domagała, z altem pani Magdalena Olszewska, z tenorem pan Michał Korzeniewski, a z basem pan Sławomir Gałczyński. Oczywiście akompaniował nam pan Jarosław Domagała! W czasie obozu wystąpiliśmy z dwoma koncertami. Pierwszy odbył się w Szkole Muzycznej w Zlatych Horach, a drugi w kościele w Jeseniku. Można uznać te występy za przedpremierowy pokaz tego, co udało nam się osiągnąć na wakacyjnych próbach.

Oprócz ciężkiej pracy (zwłaszcza, że pogoda często nie sprzyjała śpiewaniu), oczywiście był też czas na wypoczynek sensu stricte. Jako, że naszym przewodnikiem był pan prof. Tadeusz Zombirt, wieloletni dyrektor Małachowianki zwiedziliśmy bardzo wiele ciekawych miejsc. Wspinaliśmy się na Pradziada, obejrzeliśmy uzdrowisko jesenickie, zwiedziliśmy zabytkowy Ołomuniec, byliśmy na zamku w Javorniku, czy płynęliśmy łódkami rzeką Punkvą po pięknej jaskini. Jednego wieczoru odbyło się ognisko połączone wraz z konkursem fryzur. Pomysłowość chórzystów nie znała granic: (chociażby pomysł irokeza z cukru). Kilka razy byliśmy też na dyskotece, a dwie odbyły się w naszym pensjonacie.

11 lipca obchodziliśmy kolejne urodziny Pana Dyrygenta. O 6:00 przed pensjonatem wykonaliśmy STO LAT (które nawet podobno stroiło). Natomiast grupka absolwentów chóru przygotowała i wykonała specjalną litanię (gdzie znalazły się m.in. słowa Wzorze chórmistrzostwa… Wzorze czystości dźwięku… - dyryguj nami!).

Kończące obóz dni spędziliśmy w Polsce. Zwiedziliśmy sanktuarium w Wambierzycach, oraz piękne Kłodzko, przechodząc wąskimi przejściami tamtejszej twierdzy. Ostatnim punktem tego wspaniałego czasu był Wrocław, gdzie prof. Zombirt zabrał nas na nocny spacer na Stare Miasto. Następnego dnia, po nocy spędzonej w hotelu Wieniawa obejrzeliśmy Panoramę Racławicką i gotycką, zabytkową archikatedrę (gdzie zaśpiewaliśmy nieoczekiwanie jedną z pieśni nauczonych w Czechach).

Trzeba było wrócić do Płocka, gdzie czekali na nas stęsknieni rodzice. I znów zaczęło się odliczanie do kolejnego wyjazdu…

Zobacz zdjęcia z tego obozu w naszej galerii!

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License